wtorek, 9 kwietnia 2013

Raport Specjalny: Projekt Arado cz.1


W sobotę 6 kwietnia pomimo przejmującego zimna, Projekt Milo udał się z tajną misją do Kamiennej Góry. Szpiedzy, donieśli nam, iż mieszczą się tam wydrążone w skale, podziemne laboratoria oraz biura projektowe Firmy ARADO, w których wybitni naukowcy realizują supertajne plany Wunderwaffe. Z raportów wynikało, że te kręte korytarze kryją małą fabrykę produkującą najnowocześniejsze konstrukcje lotnicze i  broń. 

Po przybyciu na miejsce naszym przewodnikiem w tych nieznanych i kryjących wiele pułapek korytarzach został jeden z więźniów przymusowych, który tak naprawdę był agentem polskiego wywiadu. Skradaliśmy się na jego znak, mając nadzieję, iż żaden strażnik niemiecki nas nie wypatrzy. Gdyby tak się stało trafilibyśmy do obozu albo przydzielono by nas do pracy przy drążeniu tuneli. Tylko nielicznym udało się tam przeżyć 3 miesiące. Racje żywnościowe były głodowe a praca katorżnicza dodatkowo oficerowie niemieccy lubili znęcać się nad więźniami. 

Szpieg Projekt przecierał szlaki dzielnie sprawdzając każdy załom korytarza a szpieg Milo patrząc śmierci prosto w oczy tworzył dokumentację fotograficzną. Udało nam się z ukrycia oglądać projektantów przy pracy oraz sfotografować samolot odrzutowy Arado 234 Błyskawica i  samolot skrzydło Arado 555. Nasze oczy widziały pocisk V-1 i rakiety V-2, niemiecki radar oraz maszynę szyfrującą Enigmę.

Akcja szpiegowska w podziemiach zakończyła się sukcesem, zdobyliśmy masę niemieckich tajemnic. Posiadamy liczną dokumentację, która pomoże nam pokonać faszystów. Zamieszczamy ją w niniejszym raporcie. Tylko pamiętajcie, to tajemnica!!!!!


Ps. W takim właśnie klimacie utrzymana jest cała wizyta w podziemnej fabryce. Przewodnik wciela się w postać pracownika przymusowego i oprowadzając przybliża tajemnice II Wojny Światowej. Na turystów przybyłych do podziemnego kompleksu czekają nie lada atrakcje. Najnowocześniejszy podziemny kompleks w Polsce przygotował nowatorskie iluminacje świetlne, efekty audio oraz unikalne na skalę europejską eksponat jak chociażby Enigma. W miejscu tym, wiernie odtworzono warunki panujące w trakcie prac w podziemnej fabryce. 

Miejsce to uczy o tym, jaki wkład w pomoc aliantom miało Państwo Polskie, oraz przybliża najbardziej spektakularne akcje, które pomogły wygrać II wojnę światową! 
Polecamy to miejsce oraz bardzo dziękujemy przesympatycznej obsłudze za utrzymanie klimatu i zapewnienie nam wielu wrażeń.
Jutro kolejna część raportu w której odkrywamy tajemnice podziemnej fabryki firmy Arado!!!!!
 































poniedziałek, 4 marca 2013

Piękno zaklęte w tytanie - czarodziej z poddasza

Metier - w języku francuskim oznacza rzemieślnika, zawód, rzemiosło. W przypadku Pana Marcina Łabusa, który wytwarza biżuterię artystyczną w niedalekim Witoszowie Dolnym to jednak coś więcej. To pasja, zapał, zamiłowanie, hobby oraz sposób na wyrażanie siebie. Wchodząc do jego domu nigdy nie powiedzielibyście, że na poddaszu kryje się małe słoneczne atelier, gdzie Pan Marcin wykuwa swój talent w metalu.

Jego dzieła są piękne, efektowne i niespotykane, przez co bardzo wartościowe i pożądane przez klientów. Biżuteria artystyczna wychodząca spod ręki Pana Marcina jest wykonana z wielką precyzją i wrażliwością. Przy jej produkcji wykorzystuje różnorodne techniki jubilerskie - zarówno te tradycyjne, jak i nowatorskie. Anodowanie prądem, warstwowanie, łączenie nitami oraz praca tlenkami tytanu to dla niego chleb powszedni. Materiałami w jakich najczęściej pracuje są złoto, srebro, tytan, miedź oraz kamienie szlachetne.

Projekty biżuterii są niespotykane nigdzie indziej, a rodzą się....... w jego głowie! Inspiracją jest wszystko, nawet, jak sam powiedział papierek, leżący na ziemi czy też mechanizm starego zegarka naręcznego!

Swoje produkty sprzedaje poprzez własną stronę http://www.metier.com.pl/, poprzez galerie i portale społecznościowe np. Facebook (http://www.facebook.com/pracownia.metier). Jego dzieła, dzięki swojej niepowtarzalności, znajdują nabywców zarówno w Polsce jak i za granicą: we Francji, Niemczech czy Holandii. Oczywiście biżuteria Pana Marcina to nie tylko urzeczywistnianie jego wyobraźni, realizuje również pomysły swoich klientów. Jak twierdzi jest w stanie wykonać wszystko. Patrząc na jego dzieła oraz na napis na drzwiach wejściowych bierzemy to za pewnik. 


Dodatkowo, nie skupia się tylko na produkcji nowych rzeczy, zajmuje się także renowacją biżuterii, przywracając jej blask oraz pozwalając cieszyć nią oko jeszcze przez wiele lat. 

Jego praca jest ciężka i żmudna. Wymaga wiedzy zarówno o metalach jak i kamieniach szlachetnych, a także sporej dawki chemii. W swojej pracowni jest zarówno kowalem, chemikiem jak i artystą plastykiem, a jego pracownia wygląda jak połączenie kuźni z małym laboratorium oraz zakładem zegarmistrzowskim, w którym przede wszystkim liczy się precyzja.

Jak daleko Panu Marcinowi od miana rzemieślnika do artysty? W naszej skromnej ocenie już tą granicę przekroczył. A Wy drodzy Projektomaniacy oglądajcie, zachwycajcie się i zakochujcie się w tych małych dziełach sztuki.



Kilka zdjęć pracowni naszego alchemika. Tak, to właśnie za pomocą tych, czasami dziwnych, narzędzi, urzeczywistnia swoje myśli, wyobraźnię oraz swój talent.
















A oto i sam artysta Pan Marcin Łabus.


I jego niepowtarzalna, wyjątkowa biżuteria.














Panie Marcinie, życzymy Panu wielu twórczych natchnień, z których początek bierze każde dzieło. Aby biżuteria, wyłaniająca się z Pana rąk na zawsze już pozostała niepowtarzalna, wyjątkowa, żeby cieszyła oko i duszę. Oby piękno, które zakuwa Pan w metalu miało moc wzbudzania zachwytu.Wielu inspiracji oraz odnalezienia w pracy satysfakcji i zadowolenia.